Piwo
Od razu zaznaczam, że nie jestem smakoszem piwa w klasycznym tego słowa znaczeniu. Po łyku piwa nie jestem w stanie stwierdzić typu fermentacji, ani nawet celnie wskazać rodzaj użytego słodu. Po prostu lubię ten złocisty napój i lubię szukać regionalnych piw z małych, lokalnych browarów. A tym co znalazłem i co o danym piwie sądzę, chciałem podzielić się z Wami właśnie w tym dziale. Może ktoś po przeczytaniu wpisu zasmakuje w nowym gatunku piwa?
Ciechan Miodowe – Niezwykle miłe odkrycie z ostatniego roku. Kilkadziesiąt metrów od mieszkania mam delikatesy, w których można bez problemu dostać piwa z browaru ciechanowskiego (oraz kilku innych). A przynajmniej większość butelkowych piw (tych pasteryzowanych i nie) z jego oferty. Tak też trafiłem na absolutnie rewelacyjnego Ciechana Miodowe. Jeśli ktoś myśli, że w Miodowym () jest tyle miodu ile piwa w Redd’sie, ten szybko zrewiduje swoje poglądy już po pierwszym łyku. Pierońsko słodki i mocno miodowy smak tego niepasteryzowanego piwka przyprawia o zawrót głowy i wprowadza w relaksującą ekstazę. Aby przekonać się o zawartości prawdziwego miodu wystarczy zostawić butelkę na kilkadziesiąt minut w pozycji horyzontalnej. Po pół godzinie na ściance wytraci się najprawdziwszy miód. Piwko więc posiada nie tylko walory smakowe i zapachowe (naprawdę intensywny aromat miodu), ale także zdrowotne. Wszak zawiera ten stuprocentowo naturalny pszczeli wytwór! Ciechana Miodowe polecam szczególnie na wieczory w gorące letnie dni – to gwarant mile spędzonych chwil po pracy. O ile oczywiście ktoś toleruje mocno słodki smak piwa.
Belfast – Mocny (8,1%) irlandzki stout produkcji Browaru Jabłonowo. Ktoś mi kiedyś powiedział „To piwo ma w sobie coś z zupy” i wcale nie miał niczego złego na myśli. A i mnie stouty mocno kojarzą się z polewkami czy zupami, gdyż optycznie wydają się być ciut gęstsze niż ich typowi jaśni krewni. Belfast nawet w Warszawie może być ciężki do upolowania (szczególnie butelkowy), ale gdy już się go zobaczy w sklepie, należy wziąć kilka butelek. Browar jest mocno tajemniczy jeśli chodzi o składniki, z których warzone jest to dość smaczne piwko. Od typowych stoutów różni je nieco zawartość goryczki. W porównaniu do typowych irlandzkich „zupek”, Belfast ma nieco zredukowaną gorycz i jest przez to łatwiej przyswajalny. Problemem jest nieco wyraźny zapach alkoholu i słaba piana.