Muzyka


21
lip 10

Amorphis tworzy Krainę tysiąca jezior

Po albumy live sięgam dość rzadko. Jeszcze rzadziej je kupuję (tak w wersji audio jak chociażby DVD). Mam co prawda w pamięci kilka klawych koncertowych płyt – „Wrath of NorsemenAmon Amarth czy chociażby „Live in Japan” rodzimego Vadera, ale idea wydawania płyt live (podobnie jak składanek a la „greatest hits”) niespecjalnie do mnie przemawia. Fakt premiery Forging the Land of Thousand Lakes jakoś przeoczyłem. Przypadkiem na YouTube trafiłem na teaser i… wciągnęło mnie bez reszty! :) Continue reading →


8
cze 10

Monda Cane – recenzja

Na Mondo Cane czekałam ze 2 lata. Zapewne jak wiele innych osób, powoli zaczynałam tracić nadzieję, że ten album kiedykolwiek ukaże się na rynku. I oto stało się. Maj 2010, płyta wreszcie dostępna w Polsce. Według sprzedawcy rozchodzi się jak świeże bułeczki w poniedziałek rano. Ale czy kogoś to dziwi? W końcu to nowy produkt Mike’a Pattona. Nie mogło być inaczej.

Tak naprawdę czekałam na cały album, by usłyszeć w dobrej jakości utwór L’Urlo Negro (pierwotnie nagrany przez The Blackmen). Jak się okazało, umieszczony w samym środeczku set listy. I wahanie – włączyć od razu piosenkę nr 6, czy przesłuchać całość… Powstrzymałam się i przesłuchałam płytę od początku. Continue reading →


18
gru 09

Saltus triumfuje

Saltus - Triumf

Saltus - Triumf

Po przesłuchaniu płyty jakieś err.. 30-40 razy, mogę wreszcie się finalnie wypowiedzieć. Nowa – z dawna wyczekiwana – płyta Saltusa jest naprawdę cholernie solidną pozycją. Tak muzycznie jak i tekstowo. Przez 4 lata, jakie minęły od premiery Imperium Słońca, chłopaki uczynili kolejny krok oddalający ich nieco od blacku w stronę death metalu. Ja im tego prawdę mówiąc nie mam zupełnie za złe, bo Triumfem udowodnili, że był to krok w dobrą stronę. Po prostu grają tak, jak chcą i do tego jak umieją najlepiej. Wychodzi im to, bez dwóch zdań, bo Saltus – co wyraźnie słychać na płycie – odnajduje się doskonale w zaproponowanej przez siebie stylistyce. Continue reading →


22
wrz 09

RWPL Plays Pink Floyd – relacja

Dieta zdecydowanie mi służy. I nie chodzi tylko o wymiar zdrowotny, ale także psychiczny. Wreszcie zaczynam się ruszać poza mieszkanie. I przykładowo w minioną niedzielę wybraliśmy się z żoną oraz grupką znajomych na koncert RPWL w Progresji. Nie był to wybór z czapy, podjęty pod wpływem chwili, bowiem ochotę na koncert mieliśmy – głównie oczywiście Kasia – od dawna i niecierpliwie wyczekiwaliśmy tego 20. września. I warto było czekać, bo występ był powalający.

RPWL Continue reading →


4
wrz 09

Primordial – To the Nameless Dead

Primordial - To the Nameless DeadKlękajcie narody! Płyta wielka jak dąb, arcydzieło gatunku, kamień milowy i najlepszy album ostatniego kilkulecia – tak pokrótce mogę scharakteryzować moją opinię o najnowszej (od 2007 roku po dziś dzień) płycie Primordial. To the Nameless Dead całkowicie mnie zaskoczyło i doszczętnie zmiażdżyło na wszystkich płaszczyznach. Warstwa liryczna, muzyczna i wewnętrzna spójność na tym albumie są absolutnie najwyższych lotów.

Choć bez dwóch zdań jest to pagan black metal to nijak ma się do tego, co usłyszeć można na płytach zwyczajowo kojarzonych z tym nurtem kapel – tak polskich jak i zagranicznych. Irlandczycy – pod nieustanną wodzą Alana Averilla – z albumu na album prezentują coraz dojrzalsze teksty, ciekawsze aranżacje muzyczne i wyrabiają sobie pozycję na scenie. Obecnie chyba nikt z fanów ciężkiego pogańskiego granie nie ma żadnych wątpliwości – Primordial to pierwsza liga w swoim gatunku, a To the Nameless Dead to płyta, która finalnie potwierdziła supremację zespołu. Continue reading →