
Ostrzegali nas, a jednak zignorowaliśmy zagrożenie. W minioną środę – korzystając z dnia wolnego z okazji Święta Niepodległości – wybraliśmy się do kina. Decyzji żałuję [Tramerowie i Kasia chyba też] do dziś, bo szumnie zapowiadane 2012 to efekciarska szmira zawierająca wszystko to, czym gardzę w amerykańskim, mass-marketowym kinie.